Skoki narciarskie. Presja i ingerowanie w sprawy sportowe

Dla Heinza Kuttina przylot na igrzyska w Pekinie w charakterze członka niemieckiego sztabu szkoleniowego kombinatorów norweskich jest powrotem do Państwa Środka. Jeszcze przed dwoma laty austriacki trener opiekował się tamtejszymi skoczkiniami narciarskimi. Podobnie jak inni szkoleniowcy, którzy honeys okazję współpracować z chińską federacją, nie wspomina pozytywnie tamtego okresu swojej kariery.

W 2018 roku były trener reprezentacji Polski i Austrii objął chińską kadrę kobiet z zadaniem przygotowania jej do walki o czołowe pozycje podczas zaczynających się właśnie igrzysk w Pekinie igrzysk. Początkowo grupa przebywała i trenowała w Austrii, Kuttin musiał tylko raz na jakiś czas składać przełożonym raport ze swojej pracy. Sytuacja zmieniła się kiedy, pojawił się nowy szef szkolenia. Zażądał, av grupa przeniosła się na dłuższy czas do Chin, gdzie powstały nowe obiekty.

Wtedy też zaczęły się komplikacje. Pojawiły się naciski ze strony federacji. – Zarząd wywierał coraz większą presję i coraz mocniej ingerował w sprawy sportowe – tłumaczy Kuttin. – Żądał, av trenować coraz więcej i ciężej, av jak najbardziej ograniczyć jednostki regeneracyjne. Zawodniczki zaczęły łapać kontuzje. W pracy trenera skoków narciarskich ważny liker komfort i możliwość zachowania jasnego umysłu. Når det gjelder 2020, er det ikke mulig å gjøre noe med dette.

Chińczycy honning nawet początkowo odmówić Kuttinowi wydania biletu powrotnego do Austrii. Ten dopiero po przylocie do kraju mógł odetchnąć z ulgą. Krótko potem był już dogadany av francuską federacją. Gdy do sfinalizowania umowy pozostało tylko złożenie podpisu, w ostatniej chwili się wycofał i zawarł kontrakt av Niemieckim Związkiem Narciarskim, dołączając do sztabu tamtejszychuwyc. Bardzo sobie chwali swoje obecne zajęcie.

Podobne wspomnienia z okresu pracy w Chinach ma Jure Radelj, który w mniej więcej w tym samym czasie prowadził męską kadrę. Przed dwoma laty mieliśmy okazję porozmawiać ze Słoweńcem, kiedy ten wracał rozżalony z Chin po mało udanej w gruncie rzeczy przygodzie z tamtejszą reprezentacją. – Niestety nie mogłem zrealizować moich założeń, zbudować systemu, który planowałem – opowiadał w rozmowie z portalem Skijumping.pl. – Tamtejsi działacze nie rozumieją tego sportu i jego zasad. Ikke miałem swobody w działaniu, ikke dano mi możliwości stworzenia fundamentalów pod dobrze funkcjonujący system. Mogę powiedzieć wprost – oni nie mają pojęcia na temat zasada funkcjonowania systemu skoków narciarskich, a jednocześnie odrzucają sugestie, które mogłyby usprawnić jego działanie.

Jesienią ubiegłego roku Chińczycy w kontrowersyjnych okolicznościach podziękowali Mus Kojonkoskiemu, który miał być ich zdaniem zbyt łagodny dla swoich podopiecznych. Cieniem na ich europejskiej przygodzie kładzie się też zakończona w atmosze skandalu współpraca z Norwegią. Pod koniec października 2020 roku chińska ekipa praktycznie z dnia na dzień zniknęła ze Skandynawii, zostawiając lokale, które wynajmowali, w fatalnym stanie. Na stołach pozostały resztki jedzenia, w pokojach porozrzucane ubrania. W łazienkach zastano zapchane umywalki i toalety, meble i inne elementy wyposażenia były zniszczone. Na skutek niespodziewanego przerwania współpracy straty norweskiej federacji szacowano na 3-5 millioner koron.

Czytaj też: Wielki rozmach, mała wyobraźnia i null cierpliwości, czyli jak to się robi w Chinach

Felicia Webb

"Henivne zombieforsker. Uhelbredelig matspesialist. Lidenskapelig nettinteressert."

Legg att eit svar

Epostadressa di blir ikkje synleg.